„Dywizjon 303” w Kulturze Dostępnej

0
117

„Dywizjon 303” jest adaptacją sławnej powieści Arkadego Fiedlera. Ta duża jak na polskie warunki produkcja początkowo miała pecha.

Zmieniali się reżyserzy (ceniony Wiesław Saniewski już na planie filmu ciężko zachorował), ostatecznie do premiery film doprowadził Denis Delić, dobrze zadomowiony w Polsce („Ja wam pokażę”, serial „Dublerzy”) reżyser chorwacki. Efekt jest co najmniej zadowalający. To podnoszący na duchu film o bohaterstwie Polaków walczących w Wielkiej Brytanii na powietrznym szlaku drugiej wojny światowej.

Często porównywany ze skromną, telewizyjną produkcją brytyjską która weszła na polskie ekrany dokładnie w tym samym czasie (dystrybutor „Dywizjonu 303” ostrzegał nawet na plakatach: „Nie pomyl właściwego filmu”), dzieło Delicia jest jednak tytułem zrealizowanym z dużo większym rozmachem niż produkcja angielska. To film nakręcony z pomysłem, oraz z dużą większą dbałością o stronę wizualną. Spośród obsadzonych w głównych rolach popularnych polskich aktorów (Maciej Zakościelny, Jan Wieczorkowski, Antoni Królikowski), największe wrażenie zrobiła na mnie rola Piotra Adamczyka grającego dowódcę Dywizjonu 303, Witolda Urbańczyka. Urbańczyk w interpretacji Adamczyka ma w sobie wszystko to, co przypuszczalnie zadecydowało o historycznej wyjątkowości tej postaci: charyzmę, siłę wewnętrzną, brawurę i skupienie. Na tym tle, niczym satelitów dowódcy, oglądamy niestety dużo słabiej zagranych i napisanych bohaterów nie tyle z krwi i kości, co raczej reprezentantów określonych postaw, które można by nazwać stereotypową „polską duszą”.

Żeby polubić i autentycznie docenić „Dywizjon 303” Delicia, warto pamiętać, że nie miało to być dzieło zmieniające świadomość Polaków i styl kina historycznego. Polski „Dywizjon” jest produkcją ostrożną, monumentalną i patetyczną. Nie jest też filmem jątrzącym historyczne wątki, zadającym mocne pytania, poszukującym niewygodnych odpowiedzi. Przeciwnie: dla twórców „Dywizjonu 303” ważna jest teza o bohaterstwie Polaków, o sile naszego patriotyzmu. Kto wie, być może tego rodzaju przesłanie, jest nam dzisiaj szczególnie potrzebne?

Łukasz Maciejewski – filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny.
Członek Europejskiej Akademii Filmowej, Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych („AICT”) oraz Federacji Krytyków Filmowych („Fipresci”). Dyrektor programowy festiwalu „Kino na Granicy” w Cieszynie. Wykładowca na Wydziale Aktorskim w Szkole Filmowej w Łodzi. Autor wielu książek („Przygoda myśli”, „Aktorki. Spotkania”, „Wszystko jest lekko dziwne”, „Flirtując z życiem”), stały współpracownik kilkunastu czasopism, ekspert Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, telewizji HBO, stały komentator „Tygodnika Kulturalnego” w TVP Kultura. Laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich: między innymi statuetki „Uskrzydlony”, „Dziennikarskiej Weny” oraz „Złotej Róży” za „nową jakość w krytyce filmowej”. W 2015 opublikował tom esejów „Aktorki. Portrety”.

Reklama