KIRGISTANY 2015 czyli, bliżej, dalej, byle na wschód cz.8

0
274
Reklama

Rano jemy kolejną puszkę z naszych wojskowych zapasów i lecimy dalej na wschód.
Pogoda kapryśna, trochę deszczu, trochę słońca, mokry asfalt. Z czasem jednak, słońca jest coraz więcej, robi się sucho, ciepło i przyjemnie. Od Lenińska lecimy skrótem na południe do Trocka. Wioski, wioseczki urokliwe, romantyczne, piękne tereny.

Dzień 8
11 sierpnia 2015
Temp nocna 18 stopni

ImageImageImageImageImageW Troick w sklepie robimy zaopatrzenie, na stacji kupujemy benzynę (jak zwykle do pełna), jemy w barze i lecimy na granicę.

ImageCelnicy ruscy uprzejmi, kazascy też. Dwie karteczki i jedziemy dalej … jesteśmy w Kazachstanie !

ImageKantor na granicy, 100$ = 18500 tenga.
Benzyna 95 – 119 tg, 92 – 108 tg, 80 – 89 tg
Praktycznie od samej granicy krajobraz ulega zmianie, coraz mniej zieleni, puste otwarte przestrzenie.

ImageImageImageImageImageW restauracji przy trasie jemy obiadek, szaszłyk w zależności od rodzaju mięsa od 600 do 1000 tenga.

ImageImageKustanoi omijamy obwodnicą, która prowadzi nas do … Kustanoi. Trochę błądzimy, ale w końcu znajdujemy właściwą drogę. 

ImageImageKrajobraz coraz bardziej egzotyczny, przy drodze muzułmańskie cmentarze.

ImageDroga po horyzont, prosta jak strzelił, navi pokazuje najbliższy zakręt za … 137 km, fajnie.

ImageImageZ wyborem miejsca na nocleg, nie mamy żadnych problemów, na prawo i lewo,jak okiem sięgnąć – STEP. Wjeżdżamy, zanurzamy się w ten step dosyć głęboko, żeby nie słyszeć odgłosów z szosy.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

„W stepie szerokim, którego okiem, nawet sokolim nie zmierzysz” … prawda to jest. Jak okiem sięgnąć nic na czym można by zawiesić wzrok. Żadnych drzew, domów, gór, po horyzont tylko morze traw.
Nocleg w stepie … cudowne po prostu. 
Jemy kolejną puszkę, a na deser arbuz.

Dystans – 550 km
Temp 21 stopni