Kultura Dostępna – Twój Vincent

0
143

W najbliższy czwartek 13 września 2018 r. w Kulturze Dostępnej będziemy grali film zatytułowany Twój Vincent.

Reklama

 

TWÓJ VINCENT

Chwalimy się, i słusznie, kiedy sława polskiego filmu przekracza granice kraju. Sam zawsze chętnie udostępniam informacje, gdy któryś z polskich filmów jest dystrybuowany w kinach we Francji, Anglii czy w Hiszpanii. A jeżeli tych krajów jest kilkanaście, można już mówić o wielkim sukcesie.

Proszę zatem wyobrazić sobie moje zaskoczenie, kiedy prowadząc konferencję prasową na festiwalu w Gdyni, po pierwszym pokazie festiwalowym „Twojego Vincenta” w Polsce, usłyszałem, że ta polsko-brytyjska koprodukcja została sprzedana do kin w 136 krajach. Nie, nie pomyliłem się wcale. Widzowie aż 136 krajów zachwycają się dziełem polskich twórców – a to są dane z września ubiegłego roku, podejrzewam zatem, że tych lokacji jest dzisiaj o wiele więcej.

Fenomen „Twojego Vincenta”, którego premiera fenomenalnie zbiegła się z obchodami siedemdziesięciolecia polskiej animacji, polega przede wszystkim na pomyśle, jego nośności i uniwersalności (postać Van Gogha), ale także na innowacyjności formalnej. Film został przecież ręcznie namalowany!

Przygotowania i sama realizacja trwała dziesięć lat, ale warto było się natrudzić. Dzięki całemu sztabowi animatorów i artystów malarzy, udało się ożywić na ekranie płótna najsłynniejszego impresjonisty. W ten sposób drugie życie, tym razem filmowe, zyskało ponad sto płócien Van Gogha.

Być może na tym tle słabiej wygląda fabularne spoiwo towarzyszące pracy malarzy i mistrzów animacji (próba dochodzenia i wyjaśnienia tajemnicy śmierci malarza), rozumiem jednak że przy tak wielkim rozmachu produkcji i wysokim budżecie, charakter fabularnej dobudowy musiał być maksymalnie uproszczony i zaadresowany do szerokiego odbiorcy.

Sądząc po licznych wyróżnieniach dla filmu i wspaniałym przyjęciu na świecie, zamysł się powiódł. Być może powodzenie filmu Doroty Kobieli i Hugh Welchmana spowoduje nie tyle renesans popularności Van Gogha (czy można być jeszcze bardziej popularnym?), co zainicjuje powstanie podobnych projektów, i jeżeli tak się stanie, to pamiętajmy, że polski „Twój Vincent” był pierwszy.

Łukasz Maciejewski

Reklama