Można wieczorem założyć przebranie, a następnego dnia zapalić znicz na grobie bliskich? Dla jednych nie ma w tym sprzeczności. Dla innych Halloween przekracza granicę, której człowiek wierzący nie powinien przekraczać. Zanim jednak ocenimy cudzą wiarę, warto zapytać, co właściwie oceniamy: zabawę, jej treść czy człowieka.
Komentarz redakcyjny — zaproszenie do dyskusji.
Koniec października stawia obok siebie dwa bardzo różne obrazy. Dynie, kostiumy i dekoracje mają bawić albo straszyć. Znicze, kwiaty i rodzinne spotkania przy grobach prowadzą myśli ku tym, których zabrakło. W codziennym życiu te światy mogą się spotykać. W internetowej dyskusji często wystarcza jedno zdjęcie z imprezy, żeby ktoś wystawił drugiemu człowiekowi świadectwo z wiary.
A przecież zdjęcie mówi niewiele. Nie pokazuje, czy ktoś się modli, jak przeżywa żałobę ani czego uczy swoje dzieci. Tak samo fotografia przy grobie nie opowiada wszystkiego o pamięci, trosce i relacjach w rodzinie.
Trzy daty, różne znaczenia
Halloween przypada 31 października. W Kościele katolickim 1 listopada obchodzona jest uroczystość Wszystkich Świętych, a 2 listopada — wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, czyli Zaduszki. Te dwa listopadowe dni bywają w potocznej rozmowie łączone, ale mają odmienne znaczenie: pierwszy kieruje uwagę ku świętym i zbawieniu, drugi ku modlitwie za zmarłych.
Dla katolika pamięć o zmarłych ma więc wymiar głębszy niż uporządkowanie mogiły. Katechizm przypomina o modlitwie za tych, którzy odeszli. Nie oznacza to oczywiście, że człowiek niewierzący przeżywa stratę mniej poważnie. Wspomnienie bliskiej osoby, wdzięczność i tęsknota nie należą wyłącznie do jednej tradycji.
Czy wierzący może bawić się w Halloween?
To pytanie wymaga czegoś więcej niż odpowiedzi udzielonej na podstawie nazwy imprezy. Pod szyldem Halloween może kryć się dziecięcy bal z przebraniami, spotkanie znajomych albo wydarzenie, którego treść budzi poważne zastrzeżenia religijne. Człowiek wierzący ma prawo odmówić udziału, jeśli widzi w nim konflikt z własną wiarą. Nie powinien być z tego powodu wyśmiewany ani zmuszany do tłumaczenia się przed grupą.
Ma też obowiązek uczciwie przyjrzeć się swoim wyborom. Argument, że wszyscy tak robią, nie rozstrzyga sprawy sumienia. Warto wiedzieć, w czym się uczestniczy, jakie znaczenie mają wykorzystywane symbole i co z całej sytuacji zrozumie dziecko.
Ocena konkretnego zachowania nie daje jednak pełnej wiedzy o człowieku. Katechizm w punktach 2477–2478 przestrzega przed przypisywaniem bliźniemu winy moralnej bez wystarczających podstaw i zachęca do życzliwego odczytywania jego intencji. To wskazówka także dla tych, którzy w sporze o Halloween chcą bronić wiary.
Granice działają w obie strony
Szacunek nie wymaga, by wszyscy uznali Halloween za niewinną rozrywkę. Wymaga za to, by uszanować czyjeś „nie”. Rodzic powinien móc wybrać dla dziecka inną formę spędzenia tego wieczoru, bez etykietki zacofanego. Dziecko, które przyszło na bal w przebraniu, również nie powinno stawać się celem upokarzających komentarzy.
Znaczenie ma też miejsce. Cmentarz, czyjaś żałoba i religijne symbole nie są dowolną scenografią do żartu. Zabawa nie usprawiedliwia naruszania cudzych granic. Z kolei przywiązanie do tradycji nie usprawiedliwia pogardy wobec sąsiada.
W Inowłodzu, tak jak w innych miejscowościach, nie musimy przeżywać tych dni identycznie. Możemy natomiast porozmawiać o tym, co chcemy przekazać dzieciom: dlaczego odwiedzamy groby, kim byli ludzie zapisani na nagrobkach i dlaczego pamięć potrzebuje czasu również po listopadowym weekendzie.
Gdzie Państwo stawiają granicę? Czy Halloween da się pogodzić z wiarą i przeżywaniem Zaduszek, czy lepiej wyraźnie oddzielić te zwyczaje? Zapraszamy do rozmowy o argumentach i własnych doświadczeniach — bez wystawiania innym ocen z religijności.
Źródła części dotyczącej nauczania katolickiego: Katechizm Kościoła Katolickiego, pkt 1030–1032 — modlitwa za zmarłych; pkt 2477–2478 — pochopny osąd i szacunek dla dobrego imienia. Pozostała część tekstu stanowi komentarz redakcyjny.
