JAK INOWŁODZCY MIESZCZANIE PRZYJĘLI POD SWÓJ DACH PRUSKICH FIZYLIERÓW?

0
382
Reklama

Pierwszy ślad zamieszkiwania żołnierzy wojsk Hohenzollernów w Inowłodzu pochodzi z 1794 roku. Stacjonowali głównie w Piotrkowie w latach 1793-1806, jednak także w Inowłodzu mieszkali, jedli, pili, żenili się, rodziły się im dzieci, a niektórzy zostali tutaj na zawsze. Ale po kolei.

W wyniku II rozbioru Rzeczypospolitej obecność pruskich funkcjonariuszy wojskowych i cywilnych w „nowej prowincji” stała się normą, a Inowłódz stał się także miejscem pobytu fizylierów. Początki były trudne, zetknęły się ze sobą dwie zupełnie odmienne społeczności: inowłodzkich mieszczan i pruskich żołnierzy. Tuż po podpisaniu prusko-rosyjskiej konwencji dzielącej ziemie Rzeczypospolitej dokonano inspekcji na nowo pozyskanych terenach w celu ustalenia miejsc, gdzie będą stacjonować wojska. Wnioski były smutne. Małe polskie miasteczka były bardzo zacofane w porównaniu z miastami pruskimi i trudno było znaleźć miejsca na stacjonowanie wojsk nawet w takich miastach jak Sochaczew. Władze w Berlinie uznały, że tylko Poznań, Toruń, Wschowa i co najwyżej Piotrków spełniają wymagania. Stan polskich miasteczek był nie do przyjęcia dla utworzenia tam garnizonów. „Drewniane domy, kryte słomą lub gontem w połączeniu z powszechnym brakiem bruków stanowiły dominujący element miejskiego krajobrazu. Dodatkowo miernikiem cywilizacyjnym był stan zabezpieczenia przeciwpożarowego – ten zaś nie prezentował się najlepiej”. Wszystko to wypadało bardzo niekorzystnie w porównaniu ze starymi prowincjami państwa Hohenzollernów. W praktyce jednak brakowało miejsc dla żołnierzy i także Inowłódz stał się miejscem ich stacjonowania. W ten sposób pododdziały batalionu fizylierów z Piotrkowa trafiły do Inowłodza.

Jak przyjmowano pruskich żołnierzy? Nieprzychylnie. Mieszczanie, szczególnie młodzi, bali się poboru do wojska na wieloletnią służbę. Magistrat musiał znaleźć lokum dla żołnierzy, właściciel domu nie mógł odmówić zakwaterowania żołnierza lub żołnierza z rodziną. Urząd zajmujący się kwaterunkiem i jego finansową obsługą zobowiązywał gospodarza, aby ten przygotował miejsca do spania oraz schowek na części wyposażenia, umundurowania i przedmioty osobiste. W zależności od pory roku należało ogrzewać przynajmniej pomieszczenie, które zajmował z rodziną. Żołnierze winni mieć wolny dostęp do pieca kuchennego. Oczywiście wynajmujący lokal otrzymywał za to wynagrodzenie, dodatkowo, jeśli żywił żołnierza. Obowiązek obsługi finansowej wojska w mieście powierzano burmistrzom. Burmistrzem Inowłodza był w tym czasie Paweł Borkowski. Na przygotowanie lokum o odpowiednim standardzie miasto otrzymywało tzw. „pieniądze serwisowe”, tymi środkami dysponował Magistrat. Nadzór nad wydatkowaniem pieniędzy sprawował rachmistrz. W wielu wypadkach wojsko organizowało dostawę wyposażenia kwater żołnierskich: łóżek, materaców, kołder i prześcieradeł.
Bywały przypadki, że niezamożnych gospodarzy wspierano zaliczkami na zakup potrzebnych sprzętów. Jak wynikało z raportów dowodzącego batalionem fizylierów Oswalda, w Piotrkowie brakowało 146 łóżek. Wykonanie ich postanowiono zlecić warszawskiemu tapicerowi Fleury’emu. Pobyt fizylierów w Inowłodzu ożywił miasteczko, mieszczanie zarabiali na wynajmie mieszkań, karczmy bogaciły się na wyszynku trunków, handlarze na sprzedaży towarów.

Niewiele wiadomo o życiu fizylierów zamieszkałych w Inowłodzu, jednak można domniemywać, że po początkowych trudnościach szybko wrośli w miejscową społeczność. Części żołnierzy towarzyszyły rodziny. Wojskowi otrzymywali każdego miesiąca pieniądze na utrzymanie żon i dzieci. Stąd też zobowiązani byli podawać aktualne dane rachmistrzom: liczba dzieci, ich wiek (choć ten nie miał wpływu na wysokość stawki). Zdarzały się przypadki, że rodziny były niepełne: żołnierze wychowywali dzieci samotnie. Pobyt z miastach południowopruskich nie był atrakcyjny dla żon żołnierzy, zdarzało się, że uciekały z tej głębokiej prowincji. Stan taki mógł być trwały lub tymczasowy. Najlepiej powodziło się oficerom, bywało, że kupowali oni nawet domy na własność. W Inowłodzu odnotowano dwa śluby fizylierów. 19 czerwca 1794 roku Maysart Oswald fizylier batalionu von Henriks ożenił się z panna Marianną Elżbietą Schenke pochodzącą z Prus, oboje byli luteranami, świadkami na ślubie byli Albrecht Czerwoński i Gottlieb Schulz. A dzień później, 20 czerwca, Antoni Hostman ( luteranin ) pojął za żonę katoliczkę Reginę Fulonynn, świadkowali Reufs kapitan fizylierów i Maciej Reichart fizylier.

W dużych miastach zakładano szkoły garnizonowe dla dzieci wojskowych. Mogły do nich uczęszczać także dzieci mieszczan, nauczanie było dwujęzyczne. Inowłódz był zbyt mały, aby taka szkoła tu powstała. Pobyt żołnierzy w miastach zaczął być atrakcją dla sennych prowincjonalnych miejscowości. Nie tylko znacznie podnosił obroty w miejscowych karczmach, ale miejscowi właściciele ziemscy chętnie gościli pruskich oficerów (wyłącznie szlachcic mógł zostać oficerem w pruskiej armii) w swoich majątkach, bo to było jak ożywczy powiew z dalekiego świata. Jednak nie brakowało też punktów zapalnych w relacjach mieszczan z wojskowymi. Codzienne kontakty, koegzystencja na kwaterach, podejmowane przez żołnierzy prace czy wreszcie ich swawole mogły prowadzić do zadrażnień.

Pobyt znacznej liczby żołnierzy w mieście pozwalał na uzyskanie pewnych dochodów z wynajmu kwater, wszelkiego rodzaju pomieszczeń (stajnie dla koni, magazyny, lazarety, wartownie), świadczenia usług transportowych na rzecz wojska. Konflikty na tle religijnym i narodowościowym praktycznie nie istniały. Wspólne bytowanie pruskich żołnierzy i mieszczan stanowiło nowe doświadczenie, tworzyło nową sieć powiązań. Oficerowie pruscy żyli dostatnio, jednak prości żołnierze często byli bardzo biedni i musieli szukać dodatkowego zarobku. Opis stanu żołnierskiego F. z Błociszewa Gajewskiego nie jest optymistyczny: „Tak żołnierz pruski ściągnięty bindą, aż mu krew do głowy występowała i żyły nabiegały, wyglądał czerwono i czerstwo, ale gdy się rozebrał, był podobny do chodzącego trupa, częstokroć żebrał po ulicy i ubiegał się za jakimkolwiek zarobkiem, a czego się nikt podjąć nie chciał, to chętnie wypełniał pruski żołnierz za liche wynagrodzenie. Czyścił kloaki po miastach, usługiwał żydom, był tragarzem, rąbał drzewo, zgoła posługiwał każdemu, byle zarobić cokolwiek grosza i uśmierzyć głód dokuczający” Nie wiadomo, jak żyło się inowłodzkim fizylierom, jednak z ksiąg metrykalnych można się dowiedzieć o losach niektórych z nich: w 1798 zmarł w Inowłodzu 46-letni Maciej Tyborowski żołnierz Regimentu Grenz Jaegerw 1802 zmarło w Inowłodzu dwoje dzieci husarza Regimentu Glaesser, Bogumiła Sendeckiego i jego żony Ewy Paliszewskiej (2-letnia Dorota i 8-letni Bogumił)w 1805 zmarło w Inowłodzu nowo narodzone dziecko żołnierza Mikołaja Bugdała i Moniki Żechlińskiej. Fizylierzy w Inowłodzu – zapomniany kawałek historii miasta nie przeminął bez śladu wraz z wycofaniem się wojsk pruskich. Odnajdujemy także potem ich ślady w księgach metrykalnych.

Charakterystyczne nazwisko „Bugdał” odnajdujemy po latach w Inowłodzu, Ewa Bugdała poślubiła Piotra Łomińskiego, a Agnieszka Bogdał – Ignacego Madzio. Czy były to córki żołnierza Mikołaja Bugdała? Bardzo prawdopodobne. Inne nazwisko „Schulz” odnajdujemy w Młynie Konewka Bogusław Schulz – luteranin- zmarł na gangrenę z Młynie Konewka w 1797 roku. Czy owy zmarły w tartaku Schulz był spokrewniony z Gottliebem Schulzem – świadkiem na ślubie luterańskim Maysarta Oswalda? Też wydaje się możliwe. W latach 1821-1823 funkcję burmistrza Inowłodza sprawuje Antoni Schulz, żonaty z Ewą Bem/Behm. W 1821 roku umiera im syn Konstanty Aleksander, a dwa lata później córka Mechtylda i przy porodzie wraz z nią matka Ewa Bem-Schulz. Czy Schulz – burmistrz Inowłodza – był wcześniej fizylierem? Możliwe.

Jedno jest pewne, część pruskich fizylierów nie opuściła Inowłodza i ich krew płynie dziś w żyłach niektórych mieszkańców tych terenów. Nie należy zapominać, że to nie w XVIII wieku, a dopiero nadchodzący wiek XIX przyniósł „postęp” ideologiczny w odgradzaniu się państw i narodów od siebie. Wszelakie animozje, jeśli takowe istniały, zostały wzmocnione przez nacjonalizm, tworząc często przeszkody nie do pokonania. Inowłódz był miastem wielonarodowym, wielokulturowym, wielowyznaniowym.

źródła:1.Wojsko w mieście. Żołnierze Hohenzollernów w Prusach Południowych (1793–1806) – Zdzisław Włodarczyk,
ACTA UNIVERSITATIS LODZIENSIS 2. akta metrykalne Inowłodza z lat 1793- 1860

autor: J.W.

Reklama