KIRGISTANY 2015 czyli, bliżej, dalej, byle na wschód cz.23

0
349

Jak to jeden taki powiedział ” Nie ważne jak facet zaczyna, ważne jak kończy” czy coś takiego. 

:smile:

Dzień 23
26 sierpnia 2015

Wstajemy wyspani i wypoczęci, no nie wiem jak tam Sylwek, bo na tym balkonie warunki miał trochę gorsze. Nie spiesząc się zbytnio, w zacienionym kąciku spożywamy firmowe śniadanko a potem, uzbrojeni w aparaty i kamery udajemy się na podbój Chiwy.

Kirgistan

Khiva – jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne miasto na uzbeckim odcinku Jedwabnego Szlaku. Według legendy, przed 25 wiekami, przy źródle Chiwak (od którego wywodzi się nazwa) założył je Sem, syn biblijnego proroka Noego.
Chiwa, w obrębie starych murów obronnych, niewiele zmieniła się od kilkuset lat. Jedynym symbolem nowoczesności są nieliczne anteny satelitarne, oraz rury z gazem oplatające miasto. Stara Chiwa to wielki skansen z dużą ilością meczetów, medres, cmentarzy, muzeów, mauzoleów, hoteli i jednocześnie, domów mieszkalnych zwykłych ludzi. To jeden wielki zabytek.

Kirgistan
Kirgistan
Kirgistan
Kirgistan
Kirgistan
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Niektórzy z Was pytali, czemu jedziemy tak daleko na wschód i robimy trasę ze wschodu na zachód.
Właśnie dlatego, dla tych trzech miast: Samarkandy, Buchary i Chiwy.
To Banan zasugerował taki właśnie kierunek zwiedzania i muszę przyznać, że miał rację.
Chiwa, to perełka, to wisienka na torcie, gdybyśmy ją „zjedli” w pierwszej kolejności, reszta była by po prostu, delikatnie mówiąc, mało ciekawa.

Obrazek

Wracamy do naszego hotelu, a tam, niespodzianka. Przed hotelem stoi Afryka na polskich numerach ze znakiem drogowym przypiętym do kufra centralnego. To Maurosso z Rzeszowa. My już wracamy, a on właśnie jest w drodze do Tadżykistanu. Opowiadamy sobie, co ciekawego spotkało nas po drodze, co warto zobaczyć, a czego unikać, gdzie dobrze zjeść, spać i kupić paliwo.

Obrazek
Obrazek

Żegnamy Chiwę w której zostawiamy Maurosso i lecimy w kierunku kazachskiej granicy.

Obrazek

W samej Chiwie nie znaleźliśmy stacji z paliwem, ale kilkanaście kilometrów dalej w kierunku Nukus, mamy szczęście. Duża stacja z paliwem, sklep, obok restauracja w której jemy obiadek, a kiedy pytamy o toaletę , to słyszymy tradycyjnie … na ulice.
Lecimy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

W płaskim stepie szeroki, widzimy na horyzoncie dziwną, samotną górę, więc jedziemy zobaczyć co zacz. Jest to dziwna górka w kształcie stojącego walca zbudowana z gliny kamiennym rdzeniem w środku. Do wnętrza prowadzi wąska szczelina, przez którą może przecisnąć się jeden człowiek, dlatego w przeszłości wykorzystywana była przez okoliczne ludy, jako kryjówka i miejsce doskonałe do obrony przed napastnikami.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Kirgistan

Wjeżdżamy do Nukus w poszukiwaniu paliwa, ale stacje puste. Zatrzymujemy chłopaka w samochodzie, pytając gdzie można zatankować, a ten każe jechać za sobą. Prowadzi nas przez całe miasto do kolegi, który prowadzi butelkową stację benzynową. Uzupełniamy zapasy po 3500 somów

Kirgistan
Kirgistan
Kirgistan

Dzień powoli się kończy, więc zaczynamy rozglądać się z miejscem pod namioty, co w tym rejonie nie jest łatwe. Wszędzie jakieś pola, uprawy, kanały nawadniające, wielkiego wyboru nie mamy.
Zjeżdżamy w dróżkę obok kanału, od drogi oddziela nas tylko pas krzaków i sitowia, a obok pasie się osiołek przywiązany linką do palika. W pewnym momencie słyszymy a potem widzimy cztery motory jadące powoli w kierunku Nukus. Noc będzie raczej ciężka, bo wkurwiony osiołek ryczy nam całą noc, nie pozwalając się wyspać.

Kirgistan

Dystans 240 km.
Temp. 26 stopni

Reklama